pomiar czasu na zawodach

Pomiar czasu na zawodach a motywacja

Od dłuższego czasu biegam. Tak się złożyło, że bardzo mnie zainteresowała ta dyscyplina sportu, choć dawniej bym siebie o to nawet nie podejrzewała. Tym razem jednak zaskoczyłam sama siebie i zaczęłam biegać.

Pomiar czasu na zawodach i życiowy wynik

pomiar czasu na zawodachByło to tym bardziej trudne do uwierzenia i był do dla mnie swoisty cud, ponieważ zaczęłam biegać po jakichś czterech miesiącach od operacji kolana. Oczywiście, miałam już za sobą wówczas wszelkie rehabilitacje. Byłam tak spragniona ruchu po długim czasie, przez jaki musiałam być unieruchomiona przed zabiegiem, że aż zaczęłam biegać. Od początku stosowałam pomiar czasu, żeby widzieć na co mnie stać. Niestety mam trochę chorobliwe ambicje i dość mocno forsowałam nogę. Okazało się, że szybko skręciłam sobie kostkę. Przeforsowałam ją po prostu. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Musiałam jednak zrobić przerwę. Tak się stało, bo ja po prostu nie potrafię zwolnić. Jak coś robię, to dopada mnie perfekcjonizm i chcę to zrobić jak najlepiej. Dlatego też biegam szybko i dlatego już na początku, kiedy tylko przyzwyczaiłam się do wysiłku, byłam w stanie przebieg około siedmiu kilometrów. Elektroniczny pomiar czasu bardzo mi się podobał, bo mogłam to na bieżąco kontrolować. Kiedy o tym piszę, zachciewa mi się aż do tego wrócić. Swego czasu byłam nawet na zawodach, ale tylko raz. Pomiar czasu na zawodach pokazał mi, że pobiłam swój życiowy rekord i w sumie na razie jest on ciągle niepobity powtórnie.

Teraz trochę przystopowałam z bieganiem, bo okazało się, że znowu mam jakąś kontuzję, ale ogólnie staram się nie wycofywać ze sportowego wysiłku.

Dodaj komentarz