kije od szczotek

Kije do szczotek a wolontariat

Kiedy chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej z wielkim zapałem udzielałam się w szkolnym wolontariacie. Nasze zadania były bardzo urozmaicone, a ja cieszyłam się zawsze, gdy mogłam komuś pomóc.

Nie rozumiem obsługi kijów do szczotek

kije od szczotekCzasem piekłam ciasteczka na jakieś charytatywne jarmarki, czasem dostawałam do ręki grabie do liści i szłam wraz z koleżankami uprzątnąć ogródek starszej pani, która nie miała już sił zrobić tego sama, czasem łopaty plastikowe- wtedy odśnieżałyśmy. Bardzo zapadła mi w pamięci jednak z akcji, na którą wyjątkowo nie miałam ochoty. Chociaż bardzo lubię pomagać są czynności, do których mam dwie lewe ręce. Jedną z takich właśnie rzeczy jest zamiatanie.
Właśnie dlatego, gdy podczas jednej z akcji wolontariatu wręczono mi do rąk wielkie szczotki do zamiatania ulic byłam bardzo niezadowolona. Próbowałam wycofać się niepostrzeżenie i cicho wrócić do domu, lecz niestety opiekunka zatrzymała mnie prosząc o pomoc. Naszym celem tamtego dnia był odległy o kilka przystanków dom spokojnej starości. Jechałam autobusem ze spuszczoną głową trzymając w ręce nieszczęsne mocne kije do szczotek i smętnie wpatrując się w wypalony na nich napis znakujący trzonki drewniane logiem producenta- małym, dębowym listkiem. Kiedy wysiedliśmy z autobusu czułam, jak pod powieki napływają mi ciepłe łzy, Nie chciałam, aby wydało się, że nie potrafię posługiwać się miotłą. Kiedy inne dzieci wzięły się do pracy ja korzystając z chwilowego zamieszania uciekłam na tyły ogrodu. Usiadłam pod drzewem i ukryta między gałęziami obserwowałam bacznie rozwój wydarzeń. Po chwili zorientowałam się, że mnie także ktoś obserwuje. Starsza pani stała kilka metrów ode mnie i uśmiechała się ciepło. Wstałam, jak przystało na dobrze wychowaną osobę i przywitałam się grzecznie. W taki właśnie sposób poznałam panią Sabinę. Od tamtego czasu jeżdżę do niej w każdy weekend. Spędzam z nią sobotnie popołudnia, czasem zawożę coś słodkiego, czasem kolorowe czasopismo.

Dzięki tamtej wyprawie i niezwykle miłemu zbiegowi okoliczności zyskałam bratnią duszę, która niejednokrotnie już pomagała mi bardzo swoim życiowym doświadczeniem w moim teraz już nastoletnim życiu. Warto pomagać i nigdy nie wiadomo, kiedy możemy dostać w zamian od losu wspaniałą nagrodę.

Dodaj komentarz